środa, 21 marca 2012

Rozmyślanki

Nie wiem po co mi to całe szycie. Można być w czymś na prawdę dobrym, albo w miarę dobrym, ale zawsze znajdzie się chińskie dziecko które zrobi to samo dziesięć razy szybciej i taniej. Kto dzisiaj kupuje rzeczy od krawcowej? Albo szyje na miarę? Albo kupuje torebkę od rękodzielnika a nie z  sieciówki? Na prawdę bardzo chciałam zajmować się w życiu szyciem, to było moim marzeniem i do tego od kilku lat usilnie dążyłam. Ale chyba już tracę nadzieję, że to kiedykolwiek przyniesie mi coś więcej oprócz satysfakcji. Oczywiście lubię to uczucie dumy, kiedy uda mi się stworzyć coś pięknego, ale ja chciałabym coś więcej... A mogę jedynie uszyć coś dla  koleżanek i to jeszcze i tak pretensje, że nie za darmo. Po co mi to wszystko? Tyle pieniędzy na materiały, nici, prąd, tyle poświęcanego czasu... I tak nie przynosi mi to żadnych profitów. Pomimo ukończonych studiów cały czas szukam pracy w krawiectwie i wiecie co? Znalazłam- pełen etat (w praktyce nie 8, a ponad 10 godzin) w szwalni na akord za 400 zł! Popracowałam trochę i dałam sobie spokój. Chyba nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy, jak po miesiącu ciężkiej pracy dostałabym te swoje 400zł... I chyba pora przenieść szycie na jakiś dalszy (daaaalszy) życiowy plan.

15 komentarzy:

  1. Oo, ktoś tu załapał doła:( niestety w wielu zawodach tak jest. Głowa do góry, wymyślisz coś żeby się przebić. Nie trać nadziei i próbuj na różne sposoby bo w ten sposób zdobywasz doświadczenie życiowe i jakieś znajomości które może kiedyś w przyszłości Cię zainspirują a może kiedyś w czymś Ci pomogą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, oj... :(
    Może warto spróbować jeszcze raz? Dziś na chwilę włączyłem tvn i był jakaś Pani, która maluje obrazki na koszulkach i sprzedaje za całkiem spore pieniądze. Trafiła w niszę, na którą jest zapotrzebowanie. Może warto skupić się na jednym (torby, koszulki, kapcie, itp) i próbować sprzedawać przez portale z rękodziełem? Może warto spróbować na niemieckim ebay? Nie poddawaj się, bo szkoda by było porzucić coś co się lubi.
    Głowa do góry, myśl pozytywnie, bo to ściągą dobre rzeczy!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm... W pełni rozumiem frustrację. A może warto byś spróbowała krawiectwa na miarę, pojedyncze sztuki zamiast hurtowych przeszyć w szwalni? Dobra reklama powinna zrobić swoje:) A i w dzisiejszych czasach kobiety są skłonne zapłacić o wiele więcej porządnej krawcowej, niż za ciuchy w sklepach. Musiałabyś tylko (i aż) zdobyć zaufanie odpowiedniej grupy kobiet;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Smutne rzeczy piszesz... szczególnie, że też myślę aby szyć zawodowo :P Wydaje mi się, że da radę na tym zarobić, ale jak z każdą dziedziną potrzeba czasu i masy energii żeby wszystko "rozchulać". Mam nadzieję, że to tylko chwilowe załamanie, bo szkoda by było Twojego szycia :) A pracowanie na akord to jakaś pomyłka - może zalożenie było ok, ale w praktyce wychodzi tak jak mówisz :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Biznes plan masz? Strategię PR masz? Jesteś w galeriach internetowych? Masz własny sklep online? A w butikach stacjonarnych jesteś? Działalność założona? Złożyłaś jakiś wniosek o dotację z UE? Przygotowałaś katalog produktów/lookbook dla potencjalnych klientów? Z tego co wiem to nie więc do roboty!!! :) Zacznij od założenia strony na Facebooku bo też jej nie masz. Samo szycie nie wystarczy, musisz być też dobrym menadżerem.
    BTW jakie studia skończyłaś????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skończyłam anglistykę. Nigdy nie byłam zbyt dobra w promowaniu się. A z zakładaniem działalności owszem, miałam nawet konsultacje z prawnikiem. Niestety potrzeba dużo zainwestować i zaryzykować. No i mieć stałe zarobki z innego źródła żeby ulżyć sobie w zusach.

      Usuń
    2. Kochana, ja tez skończyłam anglistykę :)))))))

      Usuń
  6. Jak jedna z poprzedniczek podpowiada - szycie na miarę, to jest odpowiedni byznes. Marketing szeptany, szycie na bardzo nieproporcjonalne figury, wykorzystywanie tricków optycznych. Masówki nie ma co robić, bo faktycznie chińskie dziecko zrobi to lepiej. Życzę koleżanek z dużym portfelem i pozdrawiam

    Halina

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj :),
    trafiłam do Ciebie w takiej chwili mojej "aktywności twórczej", że Twoje słowa dokładnie opisują to, co teraz czuję. Żadne to pocieszenie, że skoro ktoś inny myśli podobnie, to ze mną jest "w miarę" w porządku, prawda?
    Nie umiem nic mądrego doradzić, powiem tyle - trzymaj się cieplutko, życie bez pasji jest bezsensowne i puste :).
    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, życie bez pasji jest beznadziejne, ale... są tacy co idą o krok dalej i upierają się, że chcą żyć TYLKO pasją, uczynić ją głównym źródłem utrzymania. No i ja też tak cisnę żeby do tego doprowadzić w końcu! Jak widać z marnym skutkiem- będę pracować w biurze... Pozdrawiam Cię Aniu i życzę dużo samozaparcia:)

      Usuń
  8. he he nie wiem może to pogoda albo coś ja szukam miejsca gdzie mnie przyuczą do zawodu w Niemczech, bo chciałabym się szyciem zawodowo zajmować ale nie jest łatwo więc rozumiem Twoje rozterki, trzymaj się i mam nadzieje że wszystkie wątpliwości niedługo przejdą ...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PiF PaF, ja również bardzo chciałabym się przyuczać w Niemczech, jak tylko byłaby taka możliwość,to znów spakowałabym manatki i przeniosła się by zacząć od nowa. Na razie jednak jest jakiś taki zastój :/ Trzymam kciuki za Ciebie i pozdrawiam:)

      Usuń
  9. nie poddawaj się :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Prawnik chyba trochę się nie znał na zakładaniu działalności. Założenie takiej działalności zajmuje 2 godziny obecnie. Trzeba tylko trochę wcześniej poczytać i ogarnąć księgowość. Zajrzyj na firma. gov.pl. Taka mądra jestem, bo sama działalnośc prowadzę (i tak TEŻ jestem anglistką, szycie to widać popularne hobby u pań po anglistyce).

    Moja rada: uszyj coś i wystaw na Allegro (może takie piękne kaptury?), to najpopularniejszy portal, możesz też próbować z pakameriami i innymi takimi, ale one chyba straszne prowizje biorą. Może skontaktuj się z jakąś znaną szafiarką i coś dla niej uszyj? Ty jej ciuch, ona Ci reklamę - i jak mówią dziewczyny, fejsbuk!!! Zbierz kapitał początkowy - nie musi być duży, żebyś na pierwsze zusy śmusy miała i zrób sobie ładną stronę. Zobaczysz, po kilku miesiącach nie odpędzisz się od zleceń. Tylko nie załamuj się NA POCZĄTKU, ja sama przez kilka pierwszych miesięcy miałam posuchę (jestem tłumaczem, nie krawcową jakby co) i gdyby nie moi rodzice, którzy sami dobrze pamiętali początki własnej działalności, to bym chyba to wszystko w diabły rzuciła. A teraz? Wizje o kupnie mieszkania wyglądają realnie :)

    Załamać się najłatwiej - tu pokombinować trzeba.

    Wanda.

    OdpowiedzUsuń
  11. Po pierwsze głowa do góry i pomyśl, co jeszcze możesz zrobić, a możesz dużo:) Masz talent, umiesz szyć, robisz niszowe rzeczy, teraz tylko zebrać się w sobie:)

    Teraz będzie mniej słodko:
    Jak ktoś ma się z Tobą skontaktować w sprawie projektów, skoro nie ma takiej opcji na blogu? Gdzie link do allegro, facebooka, galerii prac?? Nie umiesz się promować, to dogadaj się z koleżanką. Robisz ciekawe rzeczy, widać, że umiesz szyć, a nawet nie ma opcji "Napisz do mnie".

    To nie prawda, że kobiety nie chodzą do krawcowych - razem z mamą miałyśmy problem odwrotny, pomimo że mieszkamy w Krakowie, nie mogłyśmy znaleźć krawcowej, która miałaby czas. Ok, może mało jest zamówień na szycie poza sukienkami na studniówkę/wesele, ale przeróbki są bardzo potrzebne w czasach, gdy kupujemy przez internet, a większość dziewczyn nie umie przyszyć guzika. Trzeba coś robić, żeby zarobić. Nie wierzę, że nie byłoby chętnych na gorsety na allegro, skoro modeli dla kobiet z talią poniżej 65cm nie da się tam dostać. Wypij czekoladę, pobiegaj na świeżym powietrzu i do roboty:)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz tu swój komentarz. Nie podawaj proszę żadnych adresów stron.