środa, 10 października 2012

Rozmyślanki

           Drodzy czytelnicy tego bloga, chciałabym się pochwalić, że rozpoczęłam nowy rozdział w moim "szyciu". Jak  dotąd  mogłam o sobie mówić: krawcowa samouk. Teraz to się zmieniło:) Od września uczęszczam do Policealnej Szkoły Projektowania i Konfekcjonowania Odzieży w Toruniu. Nie powiem, że jest to opcja idealna, bo po pierwsze: dojazdy i spanie po hostelach w niekoniecznie komfortowych warunkach po drugie mam zajęte co drugie weekendy i nie mogę sobie nawet odpocząć po całym tygodniu pracy a po trzecie wreszcie: jest to trochę cofnięcie się -przynajmniej tak to dla innych wygląda- w stopniach edukacji, gdyż po ukończonych studiach filologicznych rozpoczynam wszystko na nowo tak, jak bym dopiero była po maturze.  

            Jakie jest Wasze zdanie na ten temat, co myślicie o takiej wariackiej pogoni za spełnianiem marzeń za wszelką cenę? Mimo niemłodego wieku, braku zabezpieczenia finansowego na przyszłość i kiepskich perspektywach na normalnie płatną pracę po takiej szkolę. Pewnie pasowałyby tu jakieś komentarze o wartości pasji, konieczności spełniania marzeń i takie górnolotne stwierdzenia, że przecież warto  próbować... Ale w zderzeniu z nieprzyjemną rzeczywistością może się to okazać drogą zabawą prowadzącą w końcu do uczynienia mnie trochę zdolniejszą bezrobotną... Podzielcie się swoimi historiami na temat pracy w branży krawieckiej/ artystycznej.  

11 komentarzy:

  1. Zdobywanie wiedzy i umiejętności tylko i wyłącznie rozwija, nigdy Cię nie cofnie:) Ja wychodzę z założenia, że obojętnie co robisz, pod warunkiem, że robisz to dobrze - obojętnie czy jest to opłacalne pod względem finansowym czy nie - to i tak sobie poradzisz. I tego Ci szczerze życzę :)
    Na pocieszenie mogę dodać, że od dwóch lat nie mogę napisać magisterki - nie mam do niej serca i tyle. W tej chwili powinnam się bronić, a ja przeszłam na warunek i.. zmieniłam temat pracy (szaleństwo!) na inny, związany z szyciem;) Na pohybel konwenansom!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dasz radę i mimo momentów zwątpienia, będziesz później zadowolona. Mówię Ci to ja- nauczyciel po studiach, który skończył w czerwcu zaoczną szkołę policealną ze specjalizacją krawiec :)Zaczęłam z entuzjazmem, ale nasze zjazdy były co tydzień, a w tygodniu praca, dzieci, pies i padałam na pyszczek. Chciałam zrezygnować kilka razy, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam. W lipcu podeszłam do egzaminu państwowego i teraz jestem dyplomowanym krawcem :) Tzn jak już odbiorę dyplom ze szkoły (kiedy ja znajdę na to czas?) Póki co szyję tylko hobbistycznie i dla siebie, ale kto wie. W życiu warto zdobywać nowe umiejętności i kwalifikacje, bo nigdy nie wiesz, co będzie. Trzymam kciuki, żeby ci ten czas nauki szybko zleciał, ale żeby fajne znajomości zostały na lata ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja świetnie rozumiem! sama zaczełam przygodę z maszyną niedawno, wciągnęło straszliwie! uczyłam się z internetu, książek itd... ale to mało. Zapisałam się na porządny kurs szycia i choć kosztuje niemało to nie mam zamiaru żałować :). Jestem pewna, że i Ty wytrwasz bo oprócz praca pracą, ale trzeba mieć coś w życiu co nas będzie napędzać i dawać niesamowite chwile szczęścia :) Trzymam kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Joanka-z: to fakt, że akurat szycie wychodzi mi w życiu najlepiej, do bycia nauczycielką (zgodnie z kierunkiem moich studiów) się po prostu nie nadaję:/ Jestem ciekawa co studiujesz i jaki to może być temat pracy mgr. związany z szyciem:) Zaciekawiłaś mnie:)

    Aneczka: Mogę wiedzieć gdzie kończyłaś tę szkołę i co to za szkoła? I jak wyglądał egzamin, czy trudny? No i piszesz, że nie pracujesz w tym kierunku: dla czego? Ciężko jest Ci znaleźć pracę, czy po prostu nie szukasz? Napisz jeśli możesz.

    Dehaef: Ja zamierzam iść na całego i uczynić z szycia właśnie mój zawód:) Może nie tylko z szycia ale i z konstrukcji ubrań, co jest już trudniejsze. A Tobie życzę dużo niekończącego się entuzjazmu i zapału na początku tej drogi:) Ci, co zasmakowali tej pasji rozumieją o co chodzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja rozsmakowałam się w szyciu, więc popieram w pełni! A ja studiuję historię sztuki. Jeszcze:)

      Usuń
    2. Szkołę kończyłam w Poznaniu. Jedyny rocznik liceum policealnego dla dorosłych na tym kierunku. Już w listopadzie okazało się, że od przyszłego roku ministerstwo cofa na ten kierunek dotacje...
      Egzamin do prostych nie należy, ale co śmieszniejsze- trudniejsza jest teoria niż praktyka. Na egzaminie teoretycznym było dużo pytań o rzeczy, których nas nie uczyli, bo nie było ich w programie. Mimo to egzamin zdałam bez jakichś specjalnych przygotowań.
      Co do pracy to nie szukam, bo uczę w szkole i to jest moje powołanie, mimo chwil zwątpienia (np. jak dzisiaj- dostałam taka wiadomość od jednego z rodziców, że cała noc ze wściekłości nie mogłam spać). Ale jeśli ministerstwo cofnie nam wszystkie przywileje, to kto wie ;)
      Na razie szycie jest moim hobby, sposobem na samorealizację i uśmiech na buźkach moich dzieciaków.

      Usuń
  5. Przyznam szczerze, że do studiów podchodzę sceptycznie, za to wszystkie szkoły i kursy dające jakiś konkretny fach cenię o wiele bardziej. Nie uważam abyś cofała się, wręcz przeciwnie. Poza tym jest to jedyna droga, aby spełnić marzenia i potem wykonać większy skok do przodu. Trzymam kciuki, aby wystarczyło motywacji i chęci!

    OdpowiedzUsuń
  6. TORUŃ!!! MOJE MIASTO!!! Czuję, że tez zwiążesz się z tym miastem, ale czekam na dalsze relacje.

    OdpowiedzUsuń
  7. a ile masz lat ? Bardzo młodo wyglądasz :) Na marzenia nigdy nie jest za późno ! Gdybym miała jakieś fundusze to też bym poszła do takiej szkoły...
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 27 lat, znaczy za kilka dni skończę. Szkoła policealna jest niby dla młodych, ale akurat do tej do której uczęszczam chodza tez osoby nie tylko bezpośrednio po liceum, starsze też są.

      Usuń
  8. Jesteś bardzo zdolną krawcową i do tego krawcową z pasją! Poza tym bardzo fotogeniczną krawcową, co z kolei roztacza przed Tobą kolejne horyzonty kariery w świecie mody... jednak faktycznie - nie w Polsce. Polska to zawsze był prymitywny rolniczy "grajdół", do którego wszelkie trendy kulturowe czy nowinki technologiczne docierały z "trzystuletnim" opóźnieniem. Dodatkowym "kijem w szprychy koła postępu" były rządy absurdu, ciemnoty i elitarnej głupoty zwanej oficjalnie "rządami PRL-u" w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych szczególnie, kiedy to wszelka kreatywność czy indywidualizm jednostki agresywnie "topione były w ponurej breji zbiorowości"... Ludzie zatracili własne ego do tego stopnia, że nie tylko zaczęli zbiorowo myśleć, ale też egzystować, a gospodarka centralnie sterowana zaczęła odtąd dyktować jeden wielki Trend Zbiorowy; "do sklepu rzucili rękawice ocieplane latem, więc wszyscy stali w długiej kolejce po te rękawice nie zastanawiając się ani przez moment, po co komu zimowe rękawice latem" - PSYCHOMANIPULACJA TŁUMEM. Tak samo jest dzisiaj, chociażby z corocznie pojawiającą się od maja w mass mediach tzw. "listą popularnych kierunków na studia gwarantujących dobrze płatną pracę w przyszłości" - ręce opadają! ;D Wiadomo, że każdy rynek (w tym również rynek pracy) rządzi się podstawowym prawem - PRAWEM POPYTU I PODAŻY. Dopóki nie przysiądzie nad tym nikt rozsądny i nie uczyni nic, by w końcu zastopować ten "galopujący absurd", dopóty wielu zdolnych i wartościowych ludzi snuć się będzie "po życiowym śmietniku" w poszukiwaniu sensu własnego życia co rusz przyśpieszając kroku za gnającym w określonym kierunku tłumem...

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi miło, jeśli zostawisz tu swój komentarz. Nie podawaj proszę żadnych adresów stron.