A przynajmniej ten, którego uszyłam dla siebie. Noszę go już półtora roku (około), bardzo często mi towarzyszy, nie tylko na co dzień ale i na różnych moich wycieczkach, wędrówkach, spacerach, podróżach, zakupach itp. i nadal trzyma się w całości:p Ostatnio zabrałam ten plecak jako bagaż podręczny do Norwegii, był to mój jedyny bagaż, jako że leciałam tylko na kilka dni. Wypakowałam go żarełkiem i kilkoma niezbędnymi sztukami odzienia niewierzchniego. Zniósł wszystko dzielnie, nie straszny mu był żaden ciężar;p Wrzucam parę zdjęć z mojego pobytu w Norwegii, w tym zdjęcie z lotniska:)
Natomiast co innego mogę powiedzieć o sakwie rowerowej, która również służy mi już coś koło 2 lat. O ile jest dość wytrzymała i odporna na ciężary które często zdarza mi się zabierać ze sobą, to uszycie jej z tego akurat materiału było złym pomysłem. Sakwa po wypraniu zrobiła się blada, wyświechtana, trochę straciła moc. A jak wiadomo taka sakwa często się brudzi, kurzy, czasem jest ochlapana błockiem po różnych eskapadach rowerowych, trzeba ją więc często prać. Uważam, że dużo lepszym pomysłem jest szycie sakw rowerowych z materiałów które można przetrzeć mokrą szmatką, żeby szybko pozbyć się błota, nie koniecznie wrzucając całą sakwę do pralki. I taką własnie sakwę uszyłam kiedyś na sprzedaż. Muszę ją wreszcie wystawić na Allegro ;D
Ta zielona to moja stara, ukochana sakwa, ta czarna "motocyklówa" to właśnie ta lepsza, na sprzedaż:




Super plecak i obie sakwy także ale ta druga jest bomba!
OdpowiedzUsuń